niedziela, 23 października 2011

moje włosy mają posmak miodu

czuję przez sen, jak przytulasz do mnie swoja twarz, ogarnia mnie spokój
dobrze, niech to będa tylko 2 walizki, można spakowac swoje życie na 3 miesiace tylko w 2 walizki? wykonujesz peeling codzienności, sprawdzasz z czym już nie korespondujesz i w czym Ci do twarzy. wiem, że zawsze przyda się jedna bluza i dres, żeby zaszyć się w dziurę, ale to już nie dom, gdzie trzymasz w szafie 5462372946 porozciąganych koszulek, bo kiedys jakaś może się do czegoś przydać (???)
trzymam pod poduszką słowa o gwiazdkowych prezentach, zmysłowej bieliźnie, białej pościeli, małej patelni, tarce do sera, miejscu, gdzie będe kłaść klucze.

muszę zrobić sobie nowy dom. to dobry plan
jak przystało na emigrantkę

czwartek, 20 października 2011

w gruncie rzeczy

to bardzo przyjemne uczucie, kiedy nie musisz nikomu nic udowadniać
tylko i wyłącznie sobie, pononywać kolejne etapy, schody i stawiać sobie wymagania
muszę to w sobie wyrobić. na stałe. zainstalować w podświadomości.
hej, wiem, że jestem inna i mało kto by wykonał taki ruch na moim miejscu. ale właśnie DLATEGO sobie poradzę. przecież nie ma innej opcji.

czuję niesamowitą moc, wiem, nikt nie mówił, że to bedzie łatwe, a wręcz każdy podkłada mi kłody.
i wiecie co?


nie zamierzam się poddać.

piątek, 7 października 2011

powoli, zwolnij.



nie wiedziałam, że w takim momencie uciekną mi ludzie. po kolei znikają co ważniejsi, tacy, których w jakiś sposób byłam pewna.

wyłamałam się z ramki, prawda? nie chcę kontynuować teraz studiów, biorę urlopy, wyjeżdżam za granicę, zostawiam wszytsko za sobą i cisne w ciemno(ść) i na głucho. i mam tylko wiarę, że mi się uda.


ciekawa jestem, dlaczego popiera to tylko garstka osób i to tylko tacy ludzie, którzy to zrobili, albo myślę, że cicho o tym marzą. albo mnie kochają. tak na prawdę.  bądź sobie jaka jesteś, i jaka chcesz, ja jestem z Tobą. to nie jest zbyt piękne. to jest tak potrzebne, że albo jesteś albo Cię nie ma.
wyhodowałam sobie drugą skórę, kuloodporną, żeby za bardzo nie bolało, kiedy ktoś znowu znika mi z horyzontu.

dobrze, że jest ta garstka. nikt nie mówił, że to będzie łatwe.

mam mieszkanie!

niedziela, 2 października 2011

co teraz.

sama w sobie zapuszczam lepiace pajeczyny, nie pamietam, co było wczoraj, śniły mi się
latajace na jeziorem łóżka i kanapy, potrzebuję ruchu
dotykaj mnie, palcami po plecach, rozdrapuj sutki nieszczęscia

powiedziałes, że jeśli tam bedzie mi źle, to wystarczy jedno spojrzenie i nigdzie nie bedziesz mnie trzymać, powiem, że jestem nieszczęśliwa, że to nie to, ale przynajmniej spróbowałam.


dawno nie miałam tak długich włosów, kiedy biegnę, podskakująmi radośnie, że czują wiatr
boli mnie głowa i rozdawaja mi się obraz, ściskam nocą zęby, jak to się dzieje, że
jeszcze jest przed wyjazdem, a ja
a tu i teraz, w domu, mam ochotę wykrzyczeć

jestem nieszczęsliwa, wyjeżdżam, to nie to
to nie to



ale to cholernie smutne, prawda?
dam kurwa radę.
nikt za mnie samej tego nie zrobi, nikt we mnie mocniej nie uwierzy i nikt mnie bardziej nie ukocha
dom stworzę tam, z całych sił, gdzie będzie mi dobrze. zakotwię się doświadczeniem i nowymi rzeczami, które pochłonę, głęboko w siebie, nauczę się, studnię bez dna.