sobota, 25 czerwca 2011

wyobraziłam sobie właśnie siebie, nas, za kilkadziesiąt lat. będę babcią, która robi sama syrop z sosny, tak jak teraz, wychodzę na cały dzien zbierać młode pędy, wybieram te najlepsze, może nawet uda mi się Ciebie co roku wyciagnąc na taka wyprawę i zbiory do kobiałek po truskawkach. na powietrzu czasem mniej boli mnie głowa. zasypujemy je cukrem, grzeją się na parapecie kilka tygodni, dziś zlewam z nich syrop. dwa razy filtruję przez bibułki zanim trafi do małych buteleczek po tymbarku, na jednej zakrętce "zauroczona" na drugiej "mój ty tygrysie mrrrrrr", wyciskam palcami bibułki, oblizuję kazdy palec po kolei, szkoda myć. pędy zaleję spirytusem, rozcienczymy później wódką. obok mnie stoją zawekowane słoiki z dżemem rabarbarowo pomarańczowym. łatwizna doz robienia, a rabarbar to takie przyjemne rośliny, same rozbierają ci się w palcach. będę mamą i babcią ze spiżarnią, z kolorowymi słoikami pełnymi smakołyków, własnoręcznie pięknie opisanymi "dżemorabarbar, czerwiec 2011", pierwsze już są.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz