siedzę w twojej bluzie i przemakam schludną ciszą. przypalają mi sie ramiona, gdy próbuję zlizać z gorącej łyżki miód. Kompletnie nie wiem jak się zachować.
Mam wrażenie, że codzienność nas przytłacza, nasze skrzydła zasychają ropą i nie błyszczymy jak dawniej. To trudne- zapominać o sobie, żeby stanąć na rzęsach dla jakiegokolwiek uśmiechu. co zrobić. tęsknię za domem.
To nie jest miasto dla mnie. Książę, z nosem uniesionym ponad wszelkie możliwości, tak na prawdę wciąz w biegu. Potrzebuję przestrzeni i świętowania drobnych spraw. A skoro jest nie tak- zmieńmy to. Już.
Zrobiło się smutno, słowa nie układają mi się gdy słyszę dobre melodie. Cześć, to kolejne etapy zakochania. Ale do kurwy nędzy, wiem, że musimy zawalczyć. Może już nigdy nie bedziemy mieć takiej szansy. Do takiej miłości.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz