piątek, 4 lutego 2011

kiedy psychicznie czujesz sie spokojna, sen sam przychodzi, wiesz, ze nikt cie nie obudzi, ze nic ci nie grozi

mam niejasne przeczucie, ze wlasnie mam wszystko, czego bym chciala. tylko od czasu do czasu jestem pod narkozą innej rzeczywistosci.
mam ochote powiedziec,
i'll have a dinner, join me, if you want to
bez pytan, kobiety nie lubia pytan, lubia wiedziec, czego chca.
chodz, polezec ze mna, po prostu polezec w lozku, nic nie robic, moze obejrzec film, a moze nie, zawinac sie w koc i patrzec jak szyby okien płaczą, a wiatr wydyma policzki drzewom. wyobraz sobie drzewo zapakowane w czarny pogrzebowy tiul. i stada czarnych baniek, bo wymieszałam je z tuszem i maluje nimi obraz. mam twarz w czarne piegi, bańki rozbijają się o kości,
jestem roztarta, jak moja przysłona od migawki, wpuszczam  światło do środka i dlatego mam wrażenie, że jestem oślepiona, jak we śnie, nie mogę do końca otworzyć oczu, czasem, kiedy tak lezymy, mam wrażenie, że lepiej cię widzę z zamkniętymi, po cichu i po dotyku, mój wzrok się wyczerpał, do niczego nie jest mi potrzebny, mam wyostrzone wszystkie inne zmysły. może to tak właśnie? kiedy  nie muszę na ciebie patrzeć, ale muszę czuć twoją obecność. nie skype'm, telefonem, ale właśnie to, że siedzisz tuż obok, nie daleko, że mogę cię dotknąć, jeśli tylko chcę i wiem, że obudzisz mnie właśnie dotykiem, a ja się nie przestraszę, tylko jeszcze z zamknietymi oczami zarzucę ci ramiona na szyję i wymruczę gdzieś w obojczyk, że dobrze że jesteś. nie, cofnij, dobrze że jestesmy.
patrzysz na mnie właśnie tak. usmiechliwie i mimo tego ze niewyraznie, to ja doskonale wiem

moze to ten 14 czerwca

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz