wtorek, 8 lutego 2011

muszę to wszystko zapisać, 
opadła mi szczena na wiadomość, że mozesz dostać pracę w BRAZYLII salvator, pozniej lucerna, lizbona, barcelona, zagrzeb. co z tego, że na pół roku, te 12-24 tygodnie robią ogromnie przerażające wrażenie. ale nie chcę byc samolubną suką, nie mam takich praw, a nawet jeśli, to jest na to odrobinę za wcześnie. ale i tak strzelasz mi prosto w twarz. i nagle słyszę, że to plan b, albo c nawet, że pierwszy raz w życiu, planujac coś na dłuższą metę, liczę się, że chcę być z kimś, z tobą, że chcę to pogodzić, nigdy tego nie robiłem, ani dla rodziny, dla przyjaciół, dla żadnej dziewczyny, z która byłem, nigdy, a teraz jesteś ty
jest tak cicho, że słyszę, jak od wilgoci mięknie papier, na którym właśnie maluję, nie potrafię się odezwać, sparaliżowało mnie to, ta odpowiedzialność.
pogadamy o tym kiedy indziej, na żywo, nie na skypie, bo równocześnie mam ochotę od ciebie uciec i równocześnie chcę, żebyś mnie złapał za rękę i zmusił do spojrzenia sobie w oczy. nie, ty mnie nie musisz zmuszać.
wiem, że się martwisz, bo pierwszy raz na tyle czasu milknę.
i zaczyna się gadka o moich studiach, to dla za wcześnie na decyzje, a ty mi na to, że dobrze by było wiedzieć, bo nie wiesz, gdzie szukać pracy, że jeśli to am być warszawa, łódź, poznań, wrocław czy gdańsk to musisz wiedzieć, w marcu wysyłać cv.

jestem w stanie wydukać tylko jedno zdanie, na wydechu, mam w oczach łzy, nie wiem dlaczego, a już znam odpowiedź, wiem co powiesz


...ty chcesz ze mną jechać?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz