co się tu dzieje.
bez skrupułów mówię o "naszym" domu, kilku miejscach, w których moglibyśmy żyć, nawet gdzieś przemykają "nasze" dzieci, mimo tego, że po chwili sama w to nie wierzę i glosno pytam się ciebie, czy na prawde powiedzialam to na głos.
bo na myśli można mieć dużo, przemyka ciepła wata cukrowa, wpływa jednym uchem, ogrzewa ci wnetrze, słowa, serce. normalnie wypływa drugim uchem, lekkim drżeniem powietrza. a czasem wymknie się ustami. prosto w Twoje ucho.
pachne twoimi perfumami, zeby troche zatrzec te braki milimetrow miedzy nami, ale to tylko dla innych, my wiemy, co siedzi nam głęboko pod skórą, nie potrzebujemy oceny innych.
zobacz, nie wierzyli pewnie, ze sie uda, ze wytrzymamy ze soba nawzajem, a moze wlasnie jestesmy do siebie tak podobni, ze rozumiemy? moze byc zle, na prawde, wkurwienie jest normalne. i cudne jest to, ze zapominasz o tym po chwili, bo czujesz, ze przeciez kochasz. i liczy sie tylko to, ze moge wpasc w twoje ramiona.
to kolejne tygodnie, tu, tam, gdziekolwiek, w domu, w innym miescie, za granica, na kanapie u zupelnie nowo poznanych ludzi, metrze i trawnikach pachnacych winem i wolnoscia.
jestem lepszy, kiedy jestem wolny.
wiem, dlatego nie zaloze ci smyczy.
to dobrze. chociaz... w ramach jakiejs gry...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz