kim jesteśmy, żeby się starzeć?
to trudne. chce mi się śmiać. leżymy na dwóch leżaczkach, opatuleni od stóp do głów, bluzy z kapturami, koce i śpiwory, ciepło zawinięte pod nóżki, takim babcinym sposobem. i gapimy się w gwiazdy trzymając się za ręce. to śmieszne. chcę wycierać ci gluty spod nosa. i żebyś ty mógł mi. chcę tak leżeć, nawet wtedy i właśnie wtedy, kiedy nie bedziemy umieli robić już nic innego. tylko cieszyć się tym, że wciąż nam się chce.
historie z przeszłości są tylko powidokami miłości, o której się mówi, kręci filmy i pisze wiersze. czymś niestałym, lekko nietrzeźwym, jak ciepła plastelina, którą zaklejasz sobie oczy. to się nie liczy, jest czas, kiedy uciekasz w uczucia, nic inne się nie liczy i
nadszedł czas, gdy uczucia zagarniają cię tak mocno, że wszytsko inne współpracuje, tak na prawdę, nie kłamię, że coś z tego wyszło.
wiem o tym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz