to trochę przykre. za każdym razem gdy o to pytasz zbiera mi się na płacz.
muszę się z tego wyciagnąc. za uszy.
mam 22 lata i nie wiem co chce robic. jakei kolejne studia beda tym, co chcialabym robic cale zycie, do czego bede co rano wstwac z usmiechem. to dla mnie nie jest latwe,
trudno mi nawet ustanowic pewne priorytety i cele, do ktorych chce dażyć, bo do jasnej cholery, wiem JAK cos moge robic, ale nie wiem CO.
nie umiem siedziec 8 godzin za biurkiem dzien w dzien.
MUSZE współpracowac z ludźmi. codziennie. nowymi. dzwonic, umawiac sie, dyskutowac, namawiac, pertraktowac.
chce DZIAŁAĆ. ogarniać, załatwiać, szukać, dawać radę, piąć się wyżej i wyżej, pokazywac, że TAK, DAM RADĘ.
liczą się dla mnie szczegóły tego co robię, ale wciąz musze pamietać o ogóle, o kupie, która trzyma mniejsze w garści.
kocham gotować, mieszać, smakować, wąchać, wkładać twarz w opary nad garnkiem i jak bucha mi gorące powietrze z piekarnika, w ostatniej chwili zdejmowac garnek z gazu, sekundę przed wykipieniem zawartości, zbierać owoce i mrozić je, wyjmować, gdy najdzie mnie ochota na muffiny z malinami z własnego ogrodu. kocham jak mogę rozetrzeć w palcach zioła, gdy siekam czosnek i wszytsko mi pachnie indyjskimi przyprawami, jak czuję jak nożem rozpływa się śpiewnie kurczak i pod palcami chrzęści sól.
maluję, projektuję, ale wszystko jest ZA KRÓTKIE.
co mam zrobić?
to straszne, ale okrutnie szybko się nudzę. coś wychodzi mi z entuzjazmem prze tydzień, a każda kolejna próba kończy się fiaskiem. już nie potrafię. zmalowałam piękne obrazy, kleksy i portrety tuszowych generałów.
musiałam zrobić przerwę. znaleźc coś nowego. miejsce, inspiracje.
nie popedzajcie mnie. musze we własnym tempie, bo inaczej nigdy nie wejdę do tego zimnego jeziora. na poczatek mocze kostki, smaruje się zimnem po łydkach.
czas się przyzwyczaić, prawda?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz