cześć,
to ja powoduję wypadki na ulicach tylko przechodząc przez jezdnię.
lubię rozpoznawac po jakimś czasie ludzi, których mijam zawsze o tej samej porze, w podobnym miejscu. wiem, że żyją obok, mogę ich obserwować i znamy się na tyle, żeby się do siebie uśmiechać. a nie ma nic bardziej podniecajacego o poranku niż taki zastrzyk energii.
stoję rano na głowie i patrzę na wieżowiec, który odbija mi prosto w oczy słońce. jaśnieję.
"staję na rzęsach i tańczę"
chyba rozumiem. wiem, kiedy szybko pociągnąć za który sznurek i zmienić kurs, żeby żagle nie zdążyły zastęchnąć.
cieszę się, że jesteś obok i pachniesz ciepłem. jest bezpiecznie.
wtorek, 15 listopada 2011
piątek, 11 listopada 2011
to chyba nie ważne jest, jak myślisz, wszytsko można zmienić. z wielką przyjemnością.
robię Ci śniadanie i wracam do łóżka, przesypiam kolejne kilka godzin, powoli jem, ogladam film, kąpię się i przygotowuję na dzisiejsze, małe misje, wiesz? to zaczyna w momencie kiedyw domu zrobisz wszystko, z tego małego planu przygotowań, schodzisz w końcu te 5 pięter w nowym domu i spotykasz pod klatką człowieka, który dla Ciebie zupełnie obcy, a wita się z Tobą wielkim uśmiechem, bo wie, że mieszkasz 3 piętra nad nim. i prowadzi Cię do banku, bo jeszcze nie wiesz gdzie i chce rozmawiać po hiszpańsku, bo ma żonę hiszpankę i cieszy się Tobą, a dla mnie kolejny napotkany człowiek, z którym zamieniam więcej niż 2 zdania w sklepie przy kasie- staje sie moim, mam nieodparte wrażenie, że każdego już znam, że może tu byłam, a może mi się przyśnił, gdzies był, w tłumie, kinie, tramwaju, znam ten uśmiech, te zmarszczki przy oczach, gdy się uśmiecha, znam jego ruchy rąk, gdy zjada frytki. to takie niesamowite.
przy wejściu do knajpy barmanka pyta, czy dla mnie to co wczoraj, po niemiecku, a ja odpowiadam jej tez po niemeicku. powoli powoli
langsam, langsam, przyjaciele
już dawno zaczęło się coś dziać. rozkręcam się.
i jak do tej pory- wcale nie czuję sie samotna
robię Ci śniadanie i wracam do łóżka, przesypiam kolejne kilka godzin, powoli jem, ogladam film, kąpię się i przygotowuję na dzisiejsze, małe misje, wiesz? to zaczyna w momencie kiedyw domu zrobisz wszystko, z tego małego planu przygotowań, schodzisz w końcu te 5 pięter w nowym domu i spotykasz pod klatką człowieka, który dla Ciebie zupełnie obcy, a wita się z Tobą wielkim uśmiechem, bo wie, że mieszkasz 3 piętra nad nim. i prowadzi Cię do banku, bo jeszcze nie wiesz gdzie i chce rozmawiać po hiszpańsku, bo ma żonę hiszpankę i cieszy się Tobą, a dla mnie kolejny napotkany człowiek, z którym zamieniam więcej niż 2 zdania w sklepie przy kasie- staje sie moim, mam nieodparte wrażenie, że każdego już znam, że może tu byłam, a może mi się przyśnił, gdzies był, w tłumie, kinie, tramwaju, znam ten uśmiech, te zmarszczki przy oczach, gdy się uśmiecha, znam jego ruchy rąk, gdy zjada frytki. to takie niesamowite.
przy wejściu do knajpy barmanka pyta, czy dla mnie to co wczoraj, po niemiecku, a ja odpowiadam jej tez po niemeicku. powoli powoli
langsam, langsam, przyjaciele
już dawno zaczęło się coś dziać. rozkręcam się.
i jak do tej pory- wcale nie czuję sie samotna
czwartek, 10 listopada 2011
wciąż jestem dwustronna.
mam dreszcze od życia. stają mi włosy na całym dziele, czuję spazmy, teraz, już, trzęsie mną. chcę więcej.
jestem na głodzie, wiesz? dzień jest zbyt długi. cieszę się wstwaniem o 11, bo to już kilka godzin, które przeżyłam, we snie, ale tyle się działo, widziałąm tych ludzi, których tu i tearz zobaczyć nie mogę i to jeszcze troche potrwa.
siedzę w barze i mijaja mnie tak dziwni ludzie. niektórzy to tylko lunch o 13, wino i makaron. mam taką ochotę na makaron. zrobię własny, domowy, słony i do tego stopnia niekształtny, że właśnie rodzący swoją własną niezależność. to ja.
rodzę się na nowo. powoli, ale nieustannie.
zobacz, to moje palce, niezmiennie, od zawsze, uniesione w górę. odwieczny problem zbyt wielu pytań do świata i dociekliwości, która we własnym rytmie zawsze pomaga mi osiągnąć, to czego chcę.
jeśli już w końcu rozumiem czego chcę.
falowo, odbijam się od kolejnych szczebli. to dziwna drabina, ma dużo rozwidleń. ale stojąc w miejscu nikt się nie rozwija, prawda?
mam dreszcze od życia. stają mi włosy na całym dziele, czuję spazmy, teraz, już, trzęsie mną. chcę więcej.
jestem na głodzie, wiesz? dzień jest zbyt długi. cieszę się wstwaniem o 11, bo to już kilka godzin, które przeżyłam, we snie, ale tyle się działo, widziałąm tych ludzi, których tu i tearz zobaczyć nie mogę i to jeszcze troche potrwa.
siedzę w barze i mijaja mnie tak dziwni ludzie. niektórzy to tylko lunch o 13, wino i makaron. mam taką ochotę na makaron. zrobię własny, domowy, słony i do tego stopnia niekształtny, że właśnie rodzący swoją własną niezależność. to ja.
rodzę się na nowo. powoli, ale nieustannie.
zobacz, to moje palce, niezmiennie, od zawsze, uniesione w górę. odwieczny problem zbyt wielu pytań do świata i dociekliwości, która we własnym rytmie zawsze pomaga mi osiągnąć, to czego chcę.
jeśli już w końcu rozumiem czego chcę.
falowo, odbijam się od kolejnych szczebli. to dziwna drabina, ma dużo rozwidleń. ale stojąc w miejscu nikt się nie rozwija, prawda?
środa, 9 listopada 2011
cześć kochanie.
to drugi tydzień, a ja staram się, żeby mój zapał nie osłabł. codziennie maluję oczy, eksponuję co trzeba i usmiecham się do ludzi. zaczynam polowanie. co to znaczy, co się dzieje. czas przypomnieć sobie jak to cudownie jest móc się uczyć, codziennie czegoś nowego.
a gdyby mieć zapisane na płycie całe życie. puszczasz w laptopie i słyszysz zdania, które na głos powtarzasz, a twój mózg skrzętnie je zapamiętuje i nawet jak jednego dnia masz problem, żeby coś powtórzyć, raz za razem, z zaskoczeniem budzisz się dnia następnego i pierwsza myśl, którą wypowiadasz to "ich wunche eine eingenemen tag"
dziwaczne, prawda?
kiedy dni są zbyt długie, to boli mnie wszytsko. swędzi na około i gryzie za uchem, nie mogę spać. muszę zmienić ścieżki na rynek, bo już znam zakręty i nic mnie nie zaskakuje. a to dopiero drugi tydzień. ile muszę schodzić, żeby się znudzić?
proszę, D., nie zawiedź mnie, pokaż gdzie mogę cie łaskotać, którymi chodnikami twoich włosów mogę się bawić, wiem, że to sprawia przyjemność.
życzę miłego dnia
mam ochotę leżeć w łóżku
to drugi tydzień, a ja staram się, żeby mój zapał nie osłabł. codziennie maluję oczy, eksponuję co trzeba i usmiecham się do ludzi. zaczynam polowanie. co to znaczy, co się dzieje. czas przypomnieć sobie jak to cudownie jest móc się uczyć, codziennie czegoś nowego.
a gdyby mieć zapisane na płycie całe życie. puszczasz w laptopie i słyszysz zdania, które na głos powtarzasz, a twój mózg skrzętnie je zapamiętuje i nawet jak jednego dnia masz problem, żeby coś powtórzyć, raz za razem, z zaskoczeniem budzisz się dnia następnego i pierwsza myśl, którą wypowiadasz to "ich wunche eine eingenemen tag"
dziwaczne, prawda?
kiedy dni są zbyt długie, to boli mnie wszytsko. swędzi na około i gryzie za uchem, nie mogę spać. muszę zmienić ścieżki na rynek, bo już znam zakręty i nic mnie nie zaskakuje. a to dopiero drugi tydzień. ile muszę schodzić, żeby się znudzić?
proszę, D., nie zawiedź mnie, pokaż gdzie mogę cie łaskotać, którymi chodnikami twoich włosów mogę się bawić, wiem, że to sprawia przyjemność.
życzę miłego dnia
mam ochotę leżeć w łóżku
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)