powoli zaczynam coś obczajać i klarować.
boże, jakie to trudne, chcę coś powiedzieć, to ważne, wiem, że chcę i wiem, że to pomoże, że nie zepsuje, że dobrze to przyjmiesz, że mi pomożesz, a zbieram się jak pies do jeża, przechodzą mi przez gardło wszystkie inne słowa, ale nie te, milknę, myślę razdwatrzy, biorę oddech i wypuszczam ze świstem powietrze, nie słowa. w końcu łatwiej nam mówić o sobie w 3 osobie.
cześć, mam na imię zuza, mam 21 lat.
a ty mnie w ciszy przytulasz. słyszę jak od włosów odbijają mi się słowa i spływają w płatki uszu. ile kosztowało mnie wyznanie niektórych rzeczy. i to, że się boimy. i nagle doszło do mnie, jaka wielka spoczywa na mnie odpowiedzialność.
pamiętam, jak nie mogłem spać, jak kiedyś powiedziałaś, że szybko się nudzisz. odbijały mi się te słowa w czaszce, nie wiedziałem co robić. poczułem, że na prawdę na tobie mi zależy. to jest tak, że nie wiem jak będzie, ale było kurwa warto, nawet jeśli to ma się rozlecieć. a nie chcę tego.
mam w myślach tysiące wyznań, na które może i jest za wcześnie, ale to tak czyste myśli, jak nigdy.
pierwszy raz od wielu lat, może jak wtedy, nastoletnie pierwsze miłości, chcę się zaangażować, tak naiwnie, może teraz to to samo, ale nie takie głupie i nastoletnie, ale nagle w moim idealnym, poukładanym życiu, nie egocentrycznym, ale zdecydowanie asertywnym, nagle pomyślałem sobie, że mimo całego planu, chcę być tam gdzie ty. gdziekolwiek to będzie.
pamiętam wieczór, kiedy byliśmy na tamtej imprezie po nartach, ty pewnie nie pamiętasz, świetnie sobie radzisz, ale zatańczyliśmy jeden kawałek, a ja wtedy pomyślałem, że jeśli nie spróbuję być z tą dziewczyną, to będę tego żałować do końca życia.
ale nic nie robiłem w tym kierunku. cieszyłem się rzadkimi rozmowami, przypadkowymi spotkaniami. a kiedy wyjechałem na te 4 miesiące, jak wróciłem, to wiedziałem, że jesteś jedną z osób, z którymi muszę odnowić kontakt. a nie było ich wiele, 4 miesiące to kupa czasu i przyjaciele topnieją. ale ty gdzieś tam cały czas byłaś w podświadomości.
to takie niesamowite, że jesteś połączeniem bardzo dojrzałej emocjonalnie kobiety i zdołałaś zachować taką dziecięcą naiwność, radość. jak ty to robisz? w idealnych proporcjach.
to wszystko jest tak wyjątkowe, jak nigdy (znowu to słowo). to głupie i bardzo naiwne myśli, ale same cisną się na usta. nie możemy za dużo myśleć, bo oboje sobie wtedy gmatwamy, plączą się pomysły, jak słuchawki w kieszeni. to chyba właśnie jest dobry plan- słuchawki bez kabla. nie ma gdzie zahaczyć i wyrwać z gniazdka, połączenie jest ciągle aktualne, tylko trzeba je regularnie doładowywać.
welcome in the game
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz