niedziela, 15 kwietnia 2012

Nigdy nie byłam tak spokojna.
Dozuje sobie muzyke, która keidyśbyła zimowa, a może własnie dlatego, że zima jest w jakiś sposób dostojna. i zimna.
Zmroziły mnie emocje i odpadła ze mnie skóra. Wszystkie kolejne wybory okazuja się bardzo proste, na prawdę. Nie mam pojęcia, dlaczego wczesniej aż tak komplikowałam sobie życie.
Wiesz co ma znaczenie? Że nie jesteś sam. I że liczysz się Ty. Pierwsze koty za płoty, to wcale nie jest trudne.
słyszę dźwięki w nosie i orbitalnie rozpryskujace się na około mojej głowy. Mam ochotę krzyczeć, że to takie proste! Nie marnujmy energii na zmartwienia. Będę Ci to powtarzać.
Przed nami cała przyszłość, nowe mieszkania do ujarzmienia, meble do oswojenia i miasta do kochania. To niesamowicie podniecające i kolorowe.
Histeria.

niedziela, 1 kwietnia 2012

to jeden ruch.
skręt szyji. podniesienie i przesunięcie dłonią.
jestem obok.


dużo się teraz zmieni,
siedzę w kucki na płyciźnie, woda pulsuje wokół moich ramion. ciekną mi z włosów poprzednie zanurzenia, zanim znikną w przyszłych pomysłach- wyparowują.
Staram się nie nieść ze sobą ciężaru. To jak świeży zapach wiosny- nie pamiętasz już o zgniłych, starych liściach.
Zaraz przyjdzie fala, czuję to w drżeniu powierzchni, zapachy mają inne kolory.


W końcu potrafię pływać.



Trzeba tylko pamiętać, że mogę zaufać sobie. I że potrafię utrzymać się na fali. To proste.
Usztywnij kark, pracuj rękami. miej oczy szeroko otwarte, żeby nie wylądować na wraku. czuwaj.
Po drodze czeka nas wiele pięknych portów i przystani. Cisza przed burzą.

Nadchodzi tsunami.

poniedziałek, 19 marca 2012

myślę, że to kolejny test, ale taki, którego odpowiedzi jestem pewna. cóż, gdyby było inaczej- pewnie dużo by się zmieniło.

po tylu godzinach dzielenia kołdry początkowo trudno mi zasypiać samej. Naturalnie już szukam Twojego oddechu między moimi łopatkami, albo zapachu twojego karku.

Dziwnie już jest samemu wsiadać do pociagu na drugi koniec Europy.





Coraz bardziej wyraźnie widzę jak się zmieniam i dojrzewam, jak wiele rzeczy odrzuciłam i nauczyłam się bez nich i ich ciężaru żyć. Wiem, że teraz panuję nad sytuacją. Zobacz, jestem swoja. SWOJA. mieszanka pierwiastków męskich i żeńskich. tak się cieszę, że zdołałam się ich nauczyć. proste zasady szacunku i komunikacji, o których myślę, że nasi rodzice ich nie znali, nikt o tym nie mówił.  Zobaczymy czy wyjdzie nam to na zdrowie.

myślę o nas, czasem, gdy zmieniam się  w ciastko, masło, rozpuszczam się nagle i monotonnie, coraz bardziej pachnąc ciepłem i domem. jestem uzależniona.
kiedy cię zobaczę?

czwartek, 15 marca 2012

jestem Twoją Wonder Woman w koronkowych majtkach.

świeci słońce w mojej głowie i pomimo tego, że nie zawsze gram z rzeczywistością- zbieram laury.
zobacz, wiedziałam o tym i ty też, że te proste decyzje muszą być uwarunkowane dobrymi i trudnymi fundamentami. Ale jest wiosna. Śnieg i zmęczenie odpuszczają, lekkie zacieki po kałużach zmyje czas.

jestem własną szachownicą,
królu na mojej połowie
dziką radość sprawia mi matowanie przeciwników, zwłaszcza, gdy puchną swoją dumą i pewnością
dla nich pyłem byłam
z nurtu się wybiłam
zobacz, to bardzo proste- nie zawsze ogladać się na innych.

siemka, tu Czas, masz herbatę?
na chwilę zwolnię.

czwartek, 1 marca 2012

siedzę w twojej bluzie i przemakam schludną ciszą. przypalają mi sie ramiona, gdy próbuję zlizać z gorącej łyżki miód. Kompletnie nie wiem jak się zachować.

Mam wrażenie, że codzienność nas przytłacza, nasze skrzydła zasychają ropą i nie błyszczymy jak dawniej. To trudne- zapominać o sobie, żeby stanąć na rzęsach dla jakiegokolwiek uśmiechu. co zrobić. tęsknię za domem.

To nie jest miasto dla mnie. Książę, z nosem uniesionym ponad wszelkie możliwości, tak na prawdę wciąz w biegu. Potrzebuję przestrzeni i świętowania drobnych spraw. A skoro jest nie tak- zmieńmy to. Już.



Zrobiło się smutno, słowa nie układają mi się gdy słyszę dobre melodie. Cześć, to kolejne etapy zakochania. Ale do kurwy nędzy, wiem, że musimy zawalczyć. Może już nigdy nie bedziemy mieć takiej szansy. Do takiej miłości.

środa, 1 lutego 2012

jestem jak mleko, kipieję po cichu. a na końcu dojdzie Cię niespodziewanie głośny syk.
czuję spaleniznę.

stoję pod prysznicem długie minuty, staram się zmyć z siebie smród i zatwardziałą skorupę, łzy ropy z ran, których nie widzę.
jestem mistrzem w zaklejaniu dziur. tylko ciało mnie widzi, lepiej czasem niż ja sama.

nie pozwalaj mi czuć się tak samotną, że nieświadomie przez sen zaczynam spać sama. zagłuszają mnie skrzeczące myśli, nie mam siły otworzyć ust i nie mam głosu. przepraszam, ale kiedy pytasz o co chodzi- wszystko znika. jest pustka w tym wielkim łóżku z porozrzucanymi nogami w bordowej pościeli.



tu jest zbyt dużo niewiadomych. mam ochotę pootwierać okienka na kilka dni do przodu. jak w kalendarzu adwentowym.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

ogłaszam zawieszenie. kilkugodzinne.
mam na to czas teraz i odpowiednią samotność. skręcona noga tylko jest dobrym argumentem ZA, prawda?
mam się uczyć podejmować decyzje,. na całe życie. a jeśli nie na całe życie, to przynajmniej na kilka lat. nie na miesiąc, czy pół roku.
to już nie wystarczy, szybkie kilkuminutowe TAK lub NIE. są plusy i minusy, są decyzje i konkretne konsekwencje. i to także wieloletnie. jak tatuaż. i to już nie taki pijany słońcem.

patrzę na to miasto i coraz częściej mam myśl,że to właśnie tu mogłabym spędzić kilka następnych lat.
tu już droga naświetla się jaśniej. mimo tego, że wszytsko jest "gdyby"
gdybym dostała się na studia. jakie, jakie, jakie dadzą mi możliwość dobrej pracy, zarabiania na poziomie, żeby móc żyć na poziomie i tej radości, codziennego kopa do wstania z wyra, w które tak łatwo się zapadam.
jestem zmęczona myśleniem. ciężarem odpowiedzialności.
ale najdziwniejsze jest to,że czasem mam prześwit. zaczynam konkretyzować nawał szarości w mojej głowie i odkrywam kontury, idealne barwy, łatwość, o którą się nawet nie podejrzewałam.
co mogę odrzucić, przed czyim osądem nawet się nie stawiać, kto jest tu najważniejszy i jak sobie poradzić.




chciałabym czasem budować już coś na stałe. to nie domki z piasku. słoma mi nie wystarcza.
chcę budować z Tobą prawdziwy schron, nie tymczasowe szałasy.
cześć, mamy rok, co to właściwie znaczy? mrugnęłam okiem. to troche jak życzenie na urodzinowym torcie.
nikomu nic nie mówisz, ale w powietrzy aż skrzy się od twoich myśli.

to na prawdę działa, w tym naszym małym lofcie.