wiem, ze jestem nieznośna.
irytująca. wkurwiająca. nie myśląca o wielu istotnych rzeczach, zapominalska, roztrzepana, rozkojarzona, nieodpowiedzialna.
zwlaszcza w takie dni jak dzisiaj, gdy placze z byle powodu i czuje sie z byle powodu odrzucana. wymyslam w głowie scenariusze, gdzie jestes taki, jakiego nigdy bym cie nie chciala, dzieja sie sytuacje, o ktorych boje sie myslec, oskarzam cie w myslach i nie masz juz zadnej linii obrony, jestes skazany, za cos, czego w rzeczywistosci nie zrobiles, ale ja juz latam ze wscieklosci i za chwile placze z bolu, a pozniej z głupoty, ze sama sobie takie rzeczy robie.
przeciez nic sie nie stalo. dalej jestes tam gdzie byles, tylko ja odplywam myslami. tak mi na tobie zalezy, chorobliwie boje sie ciebie stracic, wolalabym byc na to przygotowana, to glupie, ale nic na to nie poradze.
wtedy placze i sama nie wiem czemu, ale potrzebuje, zebys byl, po prostu mnie przytulil, zebym mogla spokojnie poplakac, nie pytaj o co chodzi, sama musze sie z tym zmierzyc, a jestes najbardziej mi pomocny, gdy bronisz mnie silnym meskim ramieniem, ktorego wlasnie teraz potrzebuje, zeby mnie objelo.
mam okres. tak, jestem wkurwiajaca.
ale dalej cie kocham.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz